⇑ Strona główna

Ze względu na pewne społeczne  upodobania, zdecydowałem się na umieszczenie pod każdą recenzją oceny w skali od 1 do 10. Zalecam jednak wywnioskować swoją ocenę na podstawie tekstu, lub z mojego podsumowania na końcu recenzji.

Skala ocen wygląda następująco:

1  - Opłakana

2  - Bardzo słaba

3  - Słaba

4  - Kiepska

5  - Średnia

6  - Niezła

7  - Dobra

8  - Bardzo dobra

9  - Świetna (dla gier AAA)

10- Wspaniała (dla gier AAA)

Zachęcam do zagłębienia się w lekturę. Miłego czytania ;)

Jak oceniam gry?

Loża VIP i odcinanie kuponów

Recenzja Outer Wilds

TOP gier Horror

Recenzja Twelve Minutes

To może Cię zainteresować:

• Intel Core-I5 3 GHz

• GTX 1060 3 GB

  Radeon RX 480 4 GB

• 8 GB RAM

• 10 GB HDD

 SadSquare Studio

SadSquare Studio

30 października 2020

 

 

PC, PS4, PS5 XONE, XSX

Horror

Visage

02 października 2021

Data publikacji: 02 października 2021

Autor: Jakub "Rozbo" Tarchała

„P.T.” - tak właśnie brzmi demo anulowano z czasem projektu firmy Konami, wielkiego kasowego hitu czyli nowego „Silent Hills”. Niestety spięcia w studiu, ostatecznie odejście wiceprezesa i głównego projektanta Hideo Kojim-y oraz kilku kluczowych person ze studia, zakończyło się zawieszeniem tego głośnego projektu. Po latach małe studio SadSquare po długim czasie wczesnego dostępu swojego dziecka, postanawia wydać pełną wersję gry mocno wzorowanej na słynnym PT. Dodajmy to tego nieco „Amnesia” oraz „Resident Evill 7” i dostajemy naprawdę ambitny projekt na kilka godzin zabawy. Jednak czy małe i świeże studio jest w ogóle w stanie zrobić dobrą grę?

 

Visage to pierwsza gra niedawno założonego studia SadSquare Studio zlokalizowanego w Kanadzie, składającego się zaledwie z pięciu osób. Sam tytuł jest za to pierwszoosobowym horrorem psychologicznym, stawiającym na odkrywanie z czasem tajemnic upiornego domostwa zwiedzanego przez naszego bohatera. Ten jest bliżej niesprecyzowany, ponieważ cała akcja rozgrywa się w trzech oddzielnych rozdziałach, przedstawiające historie wcześniejszych właścicieli. Na przestrzeni lat doszło tam do wielu okrucieństw - morderstwa rodziny, samobójstwa oraz znęcania się. W związku z tym sam dom jest nawiedzony.

 

Już od początku naszej zabawy w nieśpiesznej ekskursji, będziemy świadkami ciężkich do wyjaśnienia zdarzeń. Gasnące lampy, włączające się same sprzęty domowe, otwierające i zamykające się drzwi, szmery, szepty i tym podobne. Tytuł jednak stawia na powolne budowanie klimatu, więc nie ma tu mowy o fali jumpscare-rów, aby pokazać jaki to on nie jest straszny. Visage rozkręca się powoli, daje nam czas na zaznajomienie się z - wcale nie takim małym - domem, a przy tym snuje w naszej głowi wizje co możemy zobaczyć za następnym rogiem. I muszę przyznać, że budowanie klimatu i poczucia grozy jest zrealizowane świetnie! Wiele częstych zjawisk nadprzyrodzonych w połączeniu z bezsilnością naszego bohatera  stawia nie małe wyzwanie dla naszych nerwów. A to dopiero początek tej całej strasznej zabawy.

 

 

Omawiany tytuł przez złośliwców mógł by zostać nazwany symulatorem chodzenia”, choć jest to po części prawda. Tytuł nie posiada elementów walki, a naszym zadaniem jest w głównej mierze eksploracja. Jednak gra czerpie nieco mechanik z innych słynnych horrorów, jak chociażby „Amnesia”. Oglądanie wielu niczemu nie służących przedmiotów, dbanie o naszą psychikę przez unikanie ciemności oraz zażywanie tabletek uspokajających, a także podnoszenie i wykorzystywanie różnego rodzaju narzędzi. Trzeba przyznać, że skojarzenia budują się same, a samego myszkowania jest tutaj jak na złość sporo.

 

Ponadto z związku z opowiadaną historią zwiedzimy także inne lokacje łączące się - i nie pytajcie mnie jak - ze zwiedzanym domem. Raz odwiedzimy cmentarz, a innym razem chociażby psychiatryk. Same odskocznie są stosunkowo spore, więc na monotonnie nie można raczej narzekać. Należy tu jednak dodać, że eksploracja świata przez większy czas jest do pewnego stopnia dowolna, co działa jak najbardziej na plus. Niestety tutaj kryje się największa wada tytułu - błądzenie.

 

Początkowo niejasny cel co mamy zrobić idzie w parze z poznawaniem lokacji, lecz z czasem szukanie tak abstrakcyjnych rzeczy jak np. kilku mało wyróżniających się obrazów by przejść dalej, prosi o pomstę do nieba. Wiąże się to z klikaniem w każdy obraz na ścianie, przeszukiwaniem szaf, patrzeniem na półki czy do kartonów z rupieciami itd. Nie zliczę już czasu jak długo zajęło mi bawienie się w szukaniu tych kilku ”arcydzieł”. A to jest jedynie przykład, bo do tego dochodzi szukanie co najmniej kilkunastu kluczy, kilku kaset, wielu pierdół jak: klamka czy korbka do gramofonu. Sprawia to, że samo zbieractwo w wielu momentach jest mocno przekombinowane i nie rzadko frustrujące, co jest niestety największą wadą omawianej gry.

 

 

Z czasem przyjdzie nam spotkać także duchy wcześniejszych właścicieli. Jedna historia opowiada o samotnej matce wychowującej dziecko, która nie radzi sobie z przejmującym jej życie uzależnieniem od alkoholu. Innym razem poznamy losy nastoletniej dziewczyny Lucy, z problemami psychicznymi odpowiadającymi za jej przerażające czyny. W tym tytule gra jest nieco podobna do „Resident Evill 7” - zjawy nie występują zazwyczaj w sposób losowy (jak to jest ze zjawiskami paranormalnymi), a bardziej przemyślanie w skryptach przez samych twórców. Dzięki temu poziom ich wykonania powoduje, że włosy stają dęba. Często będziemy ich unikać, niejednokrotnie też przed nimi uciekać. Choć antagoniści występowali także w „Amnesia”, to jednak tutaj poziom wykonania i interakcji znacznie przewyższa tamten poziom. Wszystko to w połączeniu z nieśpiesznym budowaniem klimatu odwala kawał dobrej roboty. Tytuł straszy od początku do końca, zaskakuje pomysłami i nie boi się przedstawiać nam swoich dziwnych wizji. W skrócie - straszenie działa!

 

 

Pod względem graficznym omawiana produkcja spisuje się świetnie. Duża dbałość o szczegóły, wiele szczegółowo zaprojektowanych elementów 3D, gra światła i cieni oraz płynne i bogate animacje aż proszą się by je oglądać. Dodajmy do tego świetne udźwiękowienie i całkiem przyjemną (choć minimalistyczną) muzykę i mamy przepis na przyjemne doświadczenie dla naszych oczu a także uszu.

 

Również optymalizacja jest zaskakująco dobra. Tytuł działa przez większość czasu płynnie, lecz niestety reszta strony technicznej miewa problemy. Od braków w tłumaczeniu, w wypadku którego niektóre zdanie nie są przetłumaczone wcale na język polski, po znikające statyczne cienie obiektów przy oddaleniu na parę metrów, przez brak naszego odbicia w lustrach czy na nagłych przycięciach gry przy się ładowaniu skryptów kończąc. Są to jeszcze małe niedoróbki na które dało by się machnąć ręką przez argument, że jest to małe studio. Niestety zdarzają się i większe problemy.

 

Raz zdarzyło mi się przelecieć przez podłogę i wypaść poza mapę zmuszając do wczytania ostatniego zapisu. Innym razem gra wywaliła mnie do pulpitu właśnie przy… zapisywaniu! Dla sprostania mówię tu o wersji 3.04, czyli najnowszej wersji w chwili pisania recenzji. A na domiar wszystkiego dochodzi także nieporęczne zarządzanie ekwipunkiem. Aby wyrzucić przedmiot trzeba wcisnąć kombinacje klawiszy, tak samo jeśli chcemy go schować. Dodając do tego możliwość noszenia dwóch przedmiotów jednoczenie sprawia, że jest to rozwiązanie szczególnie niewygodne. Problemy techniczne i mało poręczne zarządzanie wyposażeniem boli przy tak ładne wykonanej grze.

 

 

Podsumowując. Visage to zaskakująco dobry horror, który bez problemu może konkurować z innymi słynnymi markami na rynku. Pomimo, że przed twórcami jest jeszcze parę szlifów, to jednak już na chwilę obecną jest to kawałek dobrego dreszczowca na kilka godzin.

 

 

ZALETY:

+ Piękna oprawa audiowizualna
+ Gęsty klimat oraz poczucie grozy
+ Straszy od początku do końca - bawi się z graczem
+ Pewna dowolność w eksploracji świata

 

WADY:

- Wiele mniejszych i większych problemów technicznych

- Częste błądzenie, w tym niejasne i przekombinowane zbieractwo

 

OCENA:  8/10

 

Visage