⇑ Strona główna

Ze względu na pewne społeczne  upodobania, zdecydowałem się na umieszczenie pod każdą recenzją oceny w skali od 1 do 10. Zalecam jednak wywnioskować swoją ocenę na podstawie tekstu, lub z mojego podsumowania na końcu recenzji.

Skala ocen wygląda następująco:

1  - Opłakana

2  - Bardzo słaba

3  - Słaba

4  - Kiepska

5  - Średnia

6  - Niezła

7  - Dobra

8  - Bardzo dobra

9  - Świetna(dla gier AAA)

10- Wspaniała(dla gier AAA)

Zachęcam do zagłębienia się w lekturę. Miłego czytania ;)

Jak oceniam gry?

Recenzja Super Animal Royale

Recenzja The Long Dark

TOP gier Horror

Recenzja Loopmancer

To może Cię zainteresować:

• Intel Core-I5 3 GHz

• GTX 1060 3 GB

  Radeon RX 580 4 GB

• 6 GB RAM

• 8 GB HDD

Annapurna Interactive

Mobius Digital

30 maja 2019

 

 

PC, PS4, PS5 XONE, XSX

Przygodowa

Outer Wilds

29 stycznia 2022

Data pisania tekstu: 29 stycznia 2022

Autor: Jakub "Rozbo" Tarchała

Dlaczego ciekawych gier o badaniu kosmosu jest tak mało (?) - takie pytanie zadałem sobie sam przez sobą, po ograniu kilku godzin w Outer Wilds. Co prawda, są dobre tytuły nastawione na swobodną zabawę w kosmosie jak „Star Citizen” lub „No Man’s Sky”, jednak skupiają się one w głównej mierze na wykorzystaniu potencjału nieskończonej skali kosmosu. Nie ma się w sumie czemu dziwić - odkrywanie nowych planet lub nawet całych galaktyk to istny raj dla miłośników fikcji naukowej. Niestety, ale tak ogromne projekty zawsze cierpią na jakości kosztem wielkości prezentowanego świata. Z tego powodu w niszy gier o kosmosie jest też druga nisza niszy, jaką są gry mocno stawiające na kilka porządnie przygotowanych godzin gry. Czy w tym wypadku jakość wyróżnia się na tle konkurencji na tyle, aby usprawiedliwić niewielki świat?

 

Outer Wilds to nieduży projekt kilkunastoosobowego studia Mobius Digital. Sam tytuł w głównej mierze łączy elementy gry przygodowej łamigłówki, z raczej zręcznościowym sterowaniem, z zachowaniem wrażenia symulacji. Naszym protagonistą jest młody rekrut rasy Dziuplan, biorący udział w projekcie kosmicznym „Outer Wilds Ventures”. Projekt ma na zadaniu zgłębienie wiedzy na temat zamieszkanego przez naszą rasę układu słonecznego, a także na zbadaniu historii pradawnej rasy Nomai. Dobrym trafem dzień rozpoczęcia naszej zabawy w grze jest dniem, kiedy to nasz bohater opuszcza swoją planetę po raz pierwszy w życiu. Tym samym rozpoczyna się wielka katastrofa dla całej rasy Dziuplan.

 

Z nieokreślonych powodów słońce ulega szybkiemu procesowi przechodzenia do stanu czerwonego olbrzyma, a następnie w wybuch supernowej! Jednak z nieznanych powodów, nasz bohater przeżywa całe zajście, budząc się na początku dnia, resetując tym samym pętle zdarzeń trwającą 22 minuty. I tak właśnie rozpoczyna się nasza przygoda z tą produkcją. Jest tajemnica przemiany słońca, świadomość przebywania w pętli; a także prehistoryczna zaawansowana rasa, która nie przetrwała próby czasu. Trzeba przyznać, że tytuł już od początku potrafi skutecznie przyciągnąć uwagę gracza, a przy tym uwierzcie - umie ją podtrzymać aż do samego końca.

 

 

Planet w układzie jest aż pięć, a każda ma nieograniczony teren do swobodnego zwiedzania. Z tego też powodu każda z nich jest śmiesznie mała, rodem z książki „Mały Książę”. Obejście jednej zajmuje kilka minut, co może wydawać się żenujące, lecz pozwoliło to twórcom na dopieszczenie ich do granic możliwości. Powiem wam, że dogłębnie zbadanie jednej z nich to wyprawa nawet na 2 godziny! Ukryte ruiny, tunele, bazy naukowe, a do tego zmieniające się warunki pogodowe przysłaniające i odkrywające przed nami swoje sekrety, wręcz powalają swoją pomysłowością!

 

O ile nasza planeta przypomina bliską nam miniaturową wersję ziemi, to o tyle dla przykładu dwie orbitujące wokół siebie planety przesypujące piasek z jednej na drugą dają niesamowite pole do działania. Zmusza nas to do szybkiej eksploracji, lecz niekoniecznie, bo wiele ścieżek otwiera się przed nami dopiero po usypaniu się pewnej ilości piasku! Ba, nawet może dojść do sytuacji, że musimy poczekać na zasypanie się całej planety, aby dojść do niedostępnego wcześniej miejsca np. wieży, a później przyjdzie nam poczekać na proces odsypywania się piachu z powrotem na pierwszą planetę. A to dopiero trywialny przykład! Z pośród innych planet, możemy spotkać coś na wzór pękniętego jaja podtrzymywanego przez ogromne pnącza, czy też lodową krainę wsysaną przez czarną dziurę. Dodajmy do tego liczne księżyce, asteroidy, statki kosmiczne oraz sondy, i mamy przepis na naprawdę bogato zagęszczony teren do zabawy na kilka godzin. Jednym zdaniem - czapki z głów.

 

 

Tytuł jest podzielony na dwa etapy - eksplorację planety pieszo (często z użyciem skafandra), a także na latanie naszą rakietą zwaną Kosmolotnią. Skafander możemy mieć założony cały czas, lecz posiada on ograniczony zapas tlenu i paliwa. Jeśli planeta posiada drzewa i własną grawitację to sam kombinezon nie będzie nam potrzebny, inaczej wygląda sytuacja w warunkach kosmicznych i na mniej przyjaznych terenach. Sterowanie opiera się na chodzeniu, a także na wykorzystaniu silniczków w trzech płaszczyznach, co już samo w sobie wymaga umiejętności w jego obsłudze. Podobnie funkcje posiada nasza Kosmolotnia, lecz z większą siłą i nielimitowanym zapasem paliwa oraz tlenu. Co ważne, nasz ekwipunek możemy porzucić w dowolnym momencie. Trzeba przyznać, że sterowanie jest naprawdę zrobione solidnie, a przekonywujące zachowanie praw występujących w kosmosie tylko potęgują te doznania.

 

Problemu możemy doszukiwać się jednak z samą pętlą, ponieważ cel do ukończenia gry jest bardzo niejasny. Możliwość pójścia od początku w każdą dostępną stronę (także w górę po całym układzie słonecznym), to nie mała pula opcji do zwiedzenia. Łatwo jest przez to coś pominąć, zwłaszcza, że motorem napędowym gry jest nasza: wiedza, domysły, oraz - przede wszystkim - ciekawość. Nie da się ulepszać sprzętu by coś pokonać - trzeba zrozumieć jak działa świat, a do tego wymagane jest niemałe skupienie. Łatwo jest tym samym gdzieś utknąć, co może łatwo odrzucić mniej cierpliwych graczy.

 

 

Graficznie pomimo zastosowania prostej pastelowej oprawy, tytuł na pewno nie ma się czego wstydzić pod względem prezentacji kosmosu. Gdzie nie spojrzymy to można ujrzeć ślicznie wykreowane planety pełne barw, a także wysokiej jakości grę świateł i cieni. W połączeniu z bardzo płynnym doczytywaniem się szczegółów wraz ze zbliżaniem się do planety, daje to niezwykle wiarygodny efekt, nawet mimo pewnych uproszczeń. Audio także stoi na przyzwoitym poziomie. Podczas przebywania w kosmosie dźwięki silników niesione przez wibracje dają niesamowite wrażenie przebywania daleko od domu. Muzyka także jest naprawdę udana, serwując akustyczne brzmienie z dodatkiem komputerowej przeróbki. W ogólnym rozrachunku jest ładnie i bardzo przyjemnie dla ucha.

 

Technicznie tytuł działa bez większych problemów. Nie uświadczyłem problemów z optymalizacją, czy z zawieszaniem się gry. Polska kinowa wersja została przygotowana bardzo dbale z przetłumaczeniem także wielu tekstur, choć parę razy dostrzegłem małe potknięcia i niepoprawne przeniesienie znaczenia tekstu z oryginału. Jednak całość została przygotowana na przyzwoitym poziomie.

 

 

Podsumowując. Outer Wilds to gierka dość nietypowa. Najlepsze porównanie to chyba połączenie prezentowania świata i zagadek z „The Witness”, wraz z eksploracją „No Man’s Sky”. W skrócie - naprawdę warto, bo jest to przygoda która na długo zapada w pamięć.

 

 

ZALETY:

+ Ciekawe i wręcz niezwykłe planety do zwiedzenia
+ Wiele tajemnic, ukrytych przejść, oraz zagadek
+ Satysfakcjonujące sterowanie
+ Oprawa audio-video

 

WADY:

- Znużenie, kiedy utkniemy w danym etapie

- Niejasny cel do ukończenia gry

 

OCENA:  8/10

 

Outer Wilds