⇑ Strona główna

Ze względu na pewne społeczne  upodobania, zdecydowałem się na umieszczenie pod każdą recenzją oceny w skali od 1 do 10. Zalecam jednak wywnioskować swoją ocenę na podstawie tekstu, lub z mojego podsumowania na końcu recenzji.

Skala ocen wygląda następująco:

1  - Opłakana

2  - Bardzo słaba

3  - Słaba

4  - Kiepska

5  - Średnia

6  - Niezła

7  - Dobra

8  - Bardzo dobra

9  - Świetna (dla gier AAA)

10- Wspaniała (dla gier AAA)

Zachęcam do zagłębienia się w lekturę. Miłego czytania ;)

Jak oceniam gry?

Recenzja Teatr Złych Zakończeń

Recenzja Titan Quest Ragnarok

TOP gier Horror

Recenzja Songs of Conquest

To może Cię zainteresować:

• Intel Core-I5 3 GHz

• Intel UHD Graphics 730

  1 GB 

  Radeon HD 3870 1 GB

• 8 GB RAM

• 9 GB HDD

 Team Cherry

Team Cherry

24 lutego 2017

 

 

PC, PS4, XONE, Switch

Zręcznościowa

Hollow Knight

10 grudnia 2021

Data publikacji: 10 grudnia 2021

Autor: Jakub "Rozbo" Tarchała

Stworzenie dobrej metroidvanii nie należy mylić z kaszką z mleczkiem. Twórcy muszą mieć na uwadze dobrze zaprojektowane lokacje, zachęcające do wielokrotnego przechodzenia tych samych miejsc, a zarazem nagradzające gracza nowymi ścieżkami czy przedmiotami dostępnymi w raz z upływem czasu gry. Wiele dużych i doświadczonych studiów nie podołało z tym zadaniem, więc czy świeże w branży Team Cherry sprosta oczekiwaniom wyznaczonym przez gatunek na przestrzeni lat? Czy może jednak twórców przerosła ambicja i mamy do czynienia z nudnym średniakiem?

 

Hollow Knight to dwuwymiarowa platformówka wydana przez Australijskie trzyosobowe studio Team Cherry. Pomimo ograniczenia rozrywki do zaledwie dwóch wymiarów, twórcy mają jasne cele na samą rozgrywkę. W dwóch słowach można określić ją jako: „Bloodborne 2D”. Oznacza to zarówno wysoki poziom trudności, jak i projekt świata stylizowanego na mroczne średniowieczne fantasy w lekko wiktoriańskiej stylistyce. Ale od początku. Autorzy przenoszą nas na teren miasteczka Dirtmouth - brudnego, wyludnionego, będącego jedynie cieniem dawnego rozkwitu i spokoju. Miasteczko znane jest także z jeszcze jednego powodu: z podziemi. Te od lat kuszą wielu poszukiwaczy przygód swoimi tajemnicami czy też okazją do zdobycia sławy i bogactw. Jednym z takich śmiałków jest nasz mały bohater, który na swojej drodze będzie musiał przemierzyć kilometry mrocznych tuneli - od wilgotnych i surowych, po roślinne i przypominające żywy organizm, aż do opuszczonych miasteczek i na pałacach kończąc. Trzeba przyznać, że sam świat jest naprawdę ogromny. Przy tym nie można odmówić mu złożoności, zmuszającej nas do częstego wertowania mapy.

 

Jednak jest jeszcze coś, co przyciąga jak magnes do tych mrocznych krain, a mam tu na myśli piękno świata. Na każdym kroku widać ogrom pracy artystów kreatywnych. Świat aż kipi od szczegółów wykonania, zahaczając także o punkty charakterystyczne, jak dla przykładu: zatopione miasto z posągami poległych wojowników czy ogromny pszczeli ul z areną jako punkt kulminacyjny. Niestety o ile w wypadku mniejszej mapy taka różnorodność by wystarczała, to jednak przy takiej skali obszaru lokacje szybko stają się monotonne. Dodajmy do tego niejednokrotne wracanie do wcześniej odwiedzonych miejsc - czy to przy zgonie, badaniu wcześniej niedostępnych miejsc czy chociażby przy przechodzeniu między światami, i mamy przepis na godziny bliźniaczo podobnych lokacji. Niestety, ale jest to największa wada produktu.

 

 

Istotniejszą kwestią od zwiedzania jest jednak opanowanie walki oraz sprawnego poruszania się. Nasz protagonista za pomocą dzierżonego miecza potrafi wyprowadzać ciosy w czterech kierunkach. Inaczej jednak wygląda poruszanie się, bo to o ile na starcie umożliwia nam jedynie chodzenie i skakanie, z czasem pozwala nam robić m.in. podwójne skoki, ślizgi, lot w powietrzu, odbijanie się od ścian i tak dalej. Co prawda przez pierwsze kilka godzin walka może wydawać się płytka, lecz z czasem w starciu z przeciwnikiem sprawne poruszanie się gra tu pierwsze skrzypce. Nie dziwi więc fakt, że tak dużo uwagi twórcy poświęcili właśnie tej mechanice. Responsywne łączenie ciosów z czasem staje się zabójczym baletem między oponentami, a jak na duchowego zastępcę „Dark Souls” przystało zginąć wcale nie jest tu trudno.

 

Gra toczy się tylko na jednym poziomie trudności, na którym to parę punktów zdrowia może zostać momentalnie zjechane przez naszą nieuwagę. Sprawia to, że ciągle musimy uważać, dostosowywać taktykę oraz uzbrojenie do sytuacji. Zgon podobnie jak w tytułach studia From Software jest bolesny. Tracimy całe zebrane pieniądze i odradzamy się we wcześniej wybranej ławeczce jako punkt kontrolny. Pieniądze możemy odzyskać, jeżeli nie ginąc wrócimy do punktu zgonu, lecz jeśli nam się to nie uda to stracimy cały porzucony dobytek. Poziom trudność nie wybacza, lecz stawia satysfakcjonujące wyzwanie. Do tego dobrze zrealizowana walka i poruszanie się nie frustruje w pojedynkach lub podczas zwiedzania świata.

 

 

Walutę w grze zdobywamy za zabijanie napotkanych przeciwników, a tę możemy wydawać u różnych postaci na przydatne przedmioty. I tak będziemy nabywać różnego rodzaju: amulety, wzmocnienia noszonej broni, mapy i tym podobne. Wieszczka sprzeda nam wisiorki, które to modyfikują rozgrywkę wpływając np. na leczenie i poruszanie się; kowal wzmocni stop naszej broni, umożliwiając zadawanie silniejszych obrażeń; a kartograf otworzy nam oczy na mniej więcej dokładne odtworzenie świata gry na mapie. Cała ekonomia jest przejrzysta i wystarczająco rozbudowana, aby zachęcać nas do zbierania pieniędzy. Całą grę można ukończyć w około 30-50 godzin w zależności od zaangażowania w oczyszczanie lokacji. Elementy poruszania się odblokowujemy z czasem, przez co dziesiątki (jak nie setki) najróżniejszych przejść, przesmyków i ukrytych ścian odkryjemy stopniowo. Pomysł ten idealnie sprawdza się w tytule z spod gatunku metroidvani.

 

Niestety, ale gra posiada także parę małych wad. Są to problemy niewielkich rozmiarów, jak dla przykładu odradzanie się przeciwników po opuszczeniu lokacji. Nawet jeśli zrobimy to przypadkowo, to wracając do miejsca z sprzed sekundy  będziemy zmuszeni pokonać tych samych wrogów. Oczywiście pozwala nam to na grind, lecz zastąpienie tego np. odradzaniem się wrogów po wczytaniu gry, byłoby o wiele mniej irytującym rozwiązaniem. Tak samo specjalni teleportujący przeciwnicy są kiepsko zaprojektowani, działając na nerwy swoją nieprzewidywalnością w teleportowaniu się nam na twarz zadając obrażenia. Co prawda tacy wrogowie pojawiają się tylko w jednym świecie, jednak są oni najbardziej nie fair w grze opartej o łatwy zgon. Pewnym mankamentem jest także rzadkie rozmieszczenie punktów kontrolnych, lecz te nawet w „Dark Souls” nie były przesadnie gęste. O ile są to małe wady, jednak często wnerwiały, a zsumowane traktuje je jako wadę.

 

 

Graficznie tytuł wygląda po prostu ślicznie. Mimo ograniczenia oprawy do zaledwie dwóch wymiarów, twórcy wycisnęli ostatnie soki ze swojej pracy grafików i design-erów. Bogate i szczegółowe animacje wrogów, a także różnorodne i obfite w drobiazgi stoją na wysokim poziomie. Podobnie muzyka oparta o symfoniczne i spokojne utwory, która buduje głęboki klimat świata przedstawionego. Technicznie gra działa sprawnie. Podczas gry nie uświadczyłem żadnych błędów, które byłyby dla mnie nad wyraz widoczne. Jedyną uwagą jest fakt, że gra nie posiada oficjalnej polskiej wersji językowej, lecz w wersji na komputery takową można ściągnąć w wersji fanowskiej z internetu.

 

 

Podsumowując. Hollow Knight to tytuł wciągający na wiele godzin, nawet pomimo oparcia rozgrywki o zaledwie dwa wymiary. Pięknie wykończona mała perełka, trochę zbyt mało różnorodna, lecz nadrabiająca to światem i wyzwaniem godnym tytułu dwuwymiarowego Dark Solus”.

 

 

ZALETY:

+ Świetny design lokacji oraz przeciwników
+ Responsywne poruszanie się i walka
+ Satysfakcjonujący poziom trudności
+ Sporo przedmiotów, a także umiejętności do nabycia
+ Długość czasu gry

 

WADY:

- Niektóre rozwiązania (m.in. odradzanie się przeciwników, punkty kontrolne)

- Mało różnorodne lokacje

 

OCENA:  8/10

 

Hollow Knight