⇑ Strona główna

Ze względu na pewne społeczne  upodobania, zdecydowałem się na umieszczenie pod każdą recenzją oceny w skali od 1 do 10. Zalecam jednak wywnioskować swoją ocenę na podstawie tekstu, lub z mojego podsumowania na końcu recenzji.

Skala ocen wygląda następująco:

1  - Opłakana

2  - Bardzo słaba

3  - Słaba

4  - Kiepska

5  - Średnia

6  - Niezła

7  - Dobra

8  - Bardzo dobra

9  - Świetna (dla gier AAA)

10- Wspaniała (dla gier AAA)

Zachęcam do zagłębienia się w lekturę. Miłego czytania ;)

Jak oceniam gry?

Recenzja Baba is You

Zbrodnia i kara ONLINE

Recenzja DiRT 5

Recenzja Wreckfest

To może Cię zainteresować:

• Intel Core-I5 3,3 GHz

  AMD Ryzen 5 1500x

• GTX 780 2 GB

• 8 GB RAM

• 10 GB HDD

Strategy First

Kylotonn

17 marca 2017

 

 

PC, PS4, XONE

Wyścigi

FlatOut 4 Total Insanity

22 lutego 2021

Data publikacji: 22 lutego 2021

Autor: Jakub "Rozbo" Tarchała

Seria FlatOut już na zawsze będzie kojarzona z kultowa marką z sprzed lat, przy której wychowywała się spora część młodego pokolenia. Wszechobecna destrukcja otoczenia, bezkarne sianie chaosu oraz świetna rockowa muzyka w tle. Studio Bugbear Entertainment po paru ciepło przyjętych pierwszych odsłonach odłożyło serię na bok, dając tym samym prawa do marki innym studiom. Na owoce ich pracy nie trzeba było długo czekać. FlatOut 3 Chaos & Destrution od studia Team6 Game Studios do dziś jest uważane za profanacje, byt, który został słusznie zmasakrowany w recenzjach. Czy w tym wypadku inny developer ma szanse powrócić kultową markę na dawny, już zakurzony tron? 

 

FlatOut 4 Total Insanity jest piątą pełnoprawną odsłoną serii FlatOut, tym razem od małego studia Kylotonn. Widać, że twórcom mocno zależało na zachowaniu pierwotnych założeń serii. Przede wszystkim nie należy oczekiwać od tej produkcji realizmu. Jak dobrze wiedzą fani oraz gracze mający w przeszłości styczność z serią - marka zawsze wiązała się z widowiskowym gięciem blachy, paleniem gumy, towarzyszącym temu chaosem, no i... po prostu z dobrą zabawą.

 

Tak samo jak dawniej, tak i tutaj dalej mamy do czynienia z grą wyścigową, a nie z „Carmageddon". Naszym głównym celem w wyścigach jest przekroczenie linii mety na pierwszej pozycji, siejąc demolkę raczej przy okazji. Inaczej wygląda sytuacja w takim trybie „Derby", gdzie niszczenie innych wozów przy jednoczesnym utrzymaniu się przy życiu, będzie naszym celem numer jeden. Na dokładkę dochodzi jeszcze tryb kaskaderski, znany dokładniej mówiąc z podserii „Apokalipsa". Tak i tu jak z sprzed lat, będziemy brać udział w zwariowanych wyzwaniach na arenie, których normalnie ograniczały by przepisy BHP i prawa człowieka. Jak widać na pierwszy rzut oka wszystko jest tutaj na swoim miejscu, przez co najnowszą odsłonę ciężko jest pomylić z jakąkolwiek inną serią.

 

 

Tytuł dzieli się na trzy tryby gry: karierę, szybkie wyścigi oraz tryb FlatOut". Pierwszy z nich to nic innego jak stary dobry tryb pojedynczej kariery, umożliwiający nam zarządzanie naszymi pojazdami oraz branie udziału w różnych turniejach za pieniądze i doświadczenie. Turnieje składają się z serii kilku wyścigów, przez co uzyskanie słabej pozycji w jednym z nich nie przekreśla naszej szansy na ostateczne wejścia na podium. Poza większymi zawodami, tryb kariery przewiduje także szybkie wydarzenia pokroju próby czasowej czy trybu Derby". 

 

Motorem napędowym jest tutaj przede wszystkim zdobywana gotówka, która umożliwi nam kupienie nowych pojazdów  oraz modyfikacji wpływających na osiągi danej maszyny. Tuning jednak jak to już było we wcześniejszych odsłonach skupia się bardziej na prostych ulepszeniach osiągów, niż nad aspektami wizualnymi. Nie dodamy tutaj soileru czy innego zawieszenia. Cała zmiana wyglądu ogranicza się tylko do spersonalizowania koloru. Nie jest to wada, choć niektórym takie ograniczenia mogą przeszkadzać. W grze także występuje możliwość konfiguracji dźwięków klaksonów, co jest moim zdaniem chybionym pomysłem, zwłaszcza, że komputerowi przeciwnicy w ogóle z nich nie korzystają.

 

Drugim trybem obok kariery są Szybkie wyścigi" - czyli dowolne wybrane przez nas wydarzenia z różnymi odblokowanymi wcześniej pojazdami, mapami itd. Ostatni tryb to szybkie, nietypowe wyzwania będące różnymi wariantami klasycznych trybów gry. Może być to wyścig z nieskończonym nitro lub na specjalne przygotowanych mapach stworzonych do rozwałki. W tym aspekcie wszystko trzyma się kupy, a najlepszą atrakcją jest wcześniej omówiona kariera. Daje ona tyle samo frajdy i satysfakcji co dawniej, nawet mimo faktu, że te modyfikacje gry nigdy nie były przesadnie rozbudowane.

 

 

Model zniszczeń również w tej części sprawdza się bardzo dobrze, dając nam tym samym spory wachlarz możliwości demolowania otoczenia, jak i samych wozów. Drewniane domy, lampy, znaki, skrzynie czy płotki aż się proszą o przejechanie. Ponadto satysfakcje z niszczenia podsyca napełniający się w ten sposób pasek nitro. Zderzenia z twardymi obiektami nadal jak dawniej kończą się najczęściej wypadnięciem przez przednią szybę (niestety tutaj bez okrzyku kierowcy), a następnie szybkim powrotem na trasę. Pojazdy też ulegają widocznym zniszczeniom. Spowodowanie przeciwnikowi wystarczająco dużych uszkodzeń kończy się kasacją jego wozu, dyskwalifikując tym samym takiego oponenta z wydarzenia. To samo tyczy się także nas. Jest to bardzo dobrze wykonany element, który nie musi się niczego wstydzić w porównaniu do wcześniejszych odsłon.

 

Niestety, ale nowy FlatOut czasami stara się zbyt mocno być zwariowany. Przesadnie komiczny wygląd przeciwników  przypominających dosłownie klauny lub wampiry, nijak nie pasuje do bardziej rzeczywistych rywali z wcześniejszych części. Aż strach pomyśleć dlaczego twórcy uznali to za dobry pomysł?! Również tryb z power up-ami wydaje się dodany na siłę. W tym wypadku przy sianiu destrukcji otoczenia. oprócz nitra zdobywamy specjalne bronie umożliwiające nam skuteczną eliminację wrogów. Dodatki te moim zdaniem nie powinny się tutaj znaleźć, a to niestety nie koniec rozczarowań.

 

 

Poziom trudności gry jest dość nierówny. Niezmiennie jak to było w oryginalnych częściach, tak i tutaj gra lubi wyprowadzać gracza z równowagi - agresywnym prowadzeniem wozów przez rywali czy zderzeniem z twardymi obiektami wykluczającym nas na parę sekund z wyścigu. Z tym elementem dużego problemu nie mam, ponieważ jest to niemal ikona serii. Jednak nie jest to główny problem poziomu trudności. Pierwsze wyścigi są wręcz banalne i to na tyle, że bez specjalnych umiejętności zostawiamy naszych rywali daleko w tyle. W dalszych etapach mam jednak wrażenie, że komputer teleportuje się za naszymi plecami! Jest to frustrujące, kiedy staramy się mieć dobrą pozycje w wyścigu, a przeciwnicy nagle wyprzedzają nas znikąd na pełnym gazie. Małym rozczarowaniem jest także rozlokowanie naszej maszyny na starcie, gdyż niezależnie od tego jaką zajmujemy pozycję w turnieju, zawsze będziemy zaczynać ostatni, co jest trochę nie fair. 

 

W grze występuje kilkadziesiąt tras i pojazdów, a ich zróżnicowanie jest największe w całej serii! Będziemy ścigać się po: pustyniach, miastach, dokach, trasach rajdowych itd. Mapy są wykonane w porządku - posiadają liczne elementy do zniszczenia oraz różne drogi na skróty. Pojazdy również cechują się najróżniejszymi statystykami oraz unikalnym wyglądem zachęcającym do dopasowywania wozów do trasy i naszych upodobań. Szkoda tylko, że większość map i pojazdów nie zostały zaczerpnięte z poprzednich odsłon, a jedynym wyjątkiem są wyczyny kaskaderskie. W ogóle ciężko tutaj poczuć klimat starych odsłon, tak jakby gra straciła charakter albo pazur. Niepasujące rozwiązania z chociażby power up-ami, teraz brak wielu map i pojazdów, a do tego kiepska muzyka - tak jakby dopasowana pod "wszystkich" o czym wspomnę później. Na dokładkę nawet wszystkie ikonki, czcionki i liczniki są tutaj tak ogólne, jakby zostały wyjęte z pierwszej lepszej gry po taniości. Gdyby ta produkcja nosiła inną nazwę to bym nie miał z tym żadnego problemu. Model zniszczeń i kampania dalej wciągają, ale jednak widać, że jest tutaj spory problem z trafieniem do starszych wyjadaczy. Szkoda, bo jednak gra bardzo mocno na tym cierpi.

 

 

Graficznie omawiany tytuł wygląda w porządku. Nie jest to co prawda najwyższy poziom oprawy wizualnej, lecz jeżeli sobie przypomnimy, że ostatnia godna odsłona serii czyli FlatOut: Apokalipsa" wyszła w 2007 roku, to jednak łatwo można dostrzec różnice. Wysokie tekstury, ładne modele oraz jakość roślin jest tutaj na plus. Jedynie dystans rysowania obiektów i szczegółów jest zauważalnie mały, a przy tym nie można go w żaden sposób skonfigurować w opcjach gry. Jak na grę z 2017 roku jest to niezrozumiałe.

 

Audio wypada nieźle, lecz mam wrażenie, że twórcy nie podołali w tym wypadku wysokim wymaganiom. Dźwięki samochodów i kraks są miłe dla uszu, jednak ścieżka dźwiękowa jest co najwyżej niezła. Dalej mamy do czynienia głównie z metalową i rockową muzyką, lecz oprócz tego jakimś dziwnym trafem znajdziemy tutaj także pop i... country. Niestety, ale jest to właśnie to o czym pisałem wcześniej. Wiać, że twórcy chcieli wpasować muzykę "dla wszystkich". Co prawda parę kawałków jest niezłych, lecz większość jest bardzo nijaka.

 

Techniczne gra działa dobrze, lecz nie ustrzegła się też paru istotnych wad. Pierwszy aspekt to fizyka. Raz nasz pojazd uderzając w jakąś małą przeszkodę wylatuje w powietrze robiąc parę salt. Innym razem obraca się o 360 stopni w poziomie, niczym po otrzymaniu z power up-a w grze „Blur". Również często obiekty lubią się przenikać ze sobą, a nawet można wypaść poza mapę! Najlepiej jest to widoczne w trybie wyczynów kaskaderskich, lecz także podczas zwykłych wyścigów  dwa razy udało mi się wylecieć poza trasę przelatując przez budynek. Nie są to duże problemy, lecz są one w mniejszym lub większym stopniu irytujące.

 

 

Podsumowując. FlatOut 4: Total Insanity jest niezłą ścigałką, która moim zdaniem niestety nie wytrzymuje starcia ze swoim oryginałem. Jeżeli jesteś fanem serii to najlepiej jest poczekać na sporą promocję. Jeżeli jeszcze nie miałeś z tą serią do czynienia to lepszym pomysłem wydaje się rozpocząć swoją zabawę z „FlatOut 2" lub z podserią „Apokalipsa".

 

 

ZALETY:

+ Zachowanie fundamentów rozgrywki
+ Rozbudowany model zniszczeń
+ Tryb kariery oraz wyczynów kaskaderskich
+ Udany projekt map i pojazdów
+ Przyjemna oprawa graficzna

 

WADY:

- Brak brudnego klimatu serii FlatOut

- Taka sobie muzyka

- Błędy z fizyką oraz z przenikaniem obiektów

- Balans poziomu trudności

 

OCENA:  6/10

 

FlatOut 4 Total Insanity