⇑ Strona główna

Ze względu na pewne społeczne  upodobania, zdecydowałem się na umieszczenie pod każdą recenzją oceny w skali od 1 do 10. Zalecam jednak wywnioskować swoją ocenę na podstawie tekstu, lub z mojego podsumowania na końcu recenzji.

Skala ocen wygląda następująco:

1  - Opłakana

2  - Bardzo słaba

3  - Słaba

4  - Kiepska

5  - Średnia

6  - Niezła

7  - Dobra

8  - Bardzo dobra

9  - Świetna(dla gier AAA)

10- Wspaniała(dla gier AAA)

Zachęcam do zagłębienia się w lekturę. Miłego czytania ;)

Jak oceniam gry?

Recenzja Day of Infamy

Recenzja Wreckfest

Kto Ciebie ukocha o PEGI Brown

Recenzja Hot Wheels Unleashed

To może Cię zainteresować:

• Intel Core-I5 3,7 GHz

• RTX 2060 6 GB

  Radeon RX 5700 8 GB

• 16 GB RAM

• 60 GB HDD

 Codemasters

Codemasters

06 listopada 2020

 

 

PC, PS4, PS5, XONE, XS/X

Wyścigi

DiRT 5

22 grudnia 2021

Data pisania tekstu: 22 grudnia 2021

Autor: Jakub "Rozbo" Tarchała

Seria DiRT jest z nami na rynku od prawie 15 lat, i to nawet mimo faktu, że początki marki nie należały do łatwych. Nie jest to jednak czymś dziwnym - twórcy w pierwszych dwóch odsłonach wyraźnie postawili na arkadowy styl jazdy z imprezową otoczką w tle. Niestety, zbyt mało rozbudowaną dla masowego odbiorcy, oraz zbyt prostą dla weteranów WRC. Trzecia część nieco bardziej zbliżyła się do wyczekiwanego rally cross w surowej stylistyce, choć przełom nastąpił dopiero w 2015 roku w pod odsłonie serii, uważaną przez wielu za najlepszą część - „DiRT Rally”. Sukces dał twórcom znaczącą pozycję w tej wymagającej kategorii, a także wierną grupę wymagających odbiorców. Jednak po kilku kolejnych, oraz stosunkowo równych jakościowo częściach, twórcy postanowili spróbować z wróceniem do korzeni serii. Czy miłośnicy ”brudu” mają tutaj czego szukać?

 

DiRT 5 to najnowsza odsłona cyklu gier wyścigowych od Codemasters. Twórcy działają aktywnie od wielu lat, tworząc takie światowe marki jak m.in. „F1”, „Colin McRae Rally”, oraz oczywiście „DiRT”. Jak nietrudno się domyślić, mamy tutaj do czynienia z doświadczonymi mistrzami kodu, ale czy nie inaczej jest w ich nowej grze? W przeciwieństwie do trzech ostatnich odsłon serii, tym razem dostajemy produkt znacznie bardziej luźny i widowiskowy, co sugeruje już sama nazwa. bez dopisku „Rally”. W związku z tym otrzymujemy tytuł wzorujący się na koncertowej stylistyce rodem z „Forza Horizon”. Tym samym kampania dla pojedynczego gracza posiada prostą fabułę. Gra daje nam jednocześnie kilka różnych wyścigów do ukończenia w dowolnej kolejności, lecz jeżeli chcemy przejść do następnego etapu, wcześniej musimy zakończyć je wszystkie przynajmniej na podium. Do wyboru przyjdzie nam wystąpić w: wyścigach rajdowych, nascar, wyczynach na arenie, oraz próbach czasowych.

 

Sam tryb dla pojedynczego gracza cierpi jednak dość szybko na swojej prostocie. Nie ma tutaj mowy o jakiejkolwiek ekonomii, nie musimy przejmować się oszczędzaniem pieniędzy na samochody i naprawy, oraz nie musimy przejmować się modyfikowaniem osiągów. Ponadto kampania cały czas wymusza na nas granie określonych z góry etapów, z wąskim wyborem samochodów danej kategorii, oraz bez jakichkolwiek informacji o samej trasie. Sprawia to, że kampania jest całkiem łatwa, pozbawiona głębi, czy większej motywacji do gry. Fabuła poskładana z serii podcastów odpalanych w menu głównym nawet nie przeszkadza, ba, słucha się całkiem przyjemnie, tylko że do niczego konkretnego nie prowadzi. Nie ma tutaj żadnych bohaterów w postaci przeciwników, przez co same dialogi w studiu są bardzo miałkie.

 

 

Co złego to jednak nie model jazdy. Mimo odczuwalnego uproszczenia na wzór starszych odsłon serii jak „DiRT 2”, fani wyścigówek powinni być zadowoleni. Samochody mają swoją wagę, a fizyka dość wiernie odwzorowuje faktyczne wchodzenie w zakręty lub w poślizgi. Do tego co bardzo ważne: faktycznie czuje się dużą prędkość, szczególnie obserwując wszystko z kokpitu naszych wehikułów. Dzięki temu sama rozgrywka jest bardzo przyjemna, zwłaszcza na padzie, lub kierownicy z zestawem biegów i pedałów.

 

Jednak przez uproszczenia, trzeba to jasno zaznaczyć - fani brutalnie realistycznych gier rajdowych będą rozczarowani. Najzwyczajniej w świecie tytuł został zaprojektowany pod mniej wymagających graczy, co nie znaczy, że źle. Jednak nawet jeśli pousuwany z HUD-a znaczniki do minimum, zmniejszymy wspomaganie ABS i kontrolę trakcji, to i tak tytuł nie stanie się symulatorem. Przed wyścigami nie ma informacji o samej trasie jak np. procentowej ilości błota lub asfaltu, długości toru, czy nawet przedstawienia prostej mapy przejazdu. W niemal każdym etapie kierujemy innymi kategoriami wozów, więc wyuczenie się jednego modelu do perfekcji po prostu odpada. Ponadto brakuje tak oczywistego w rajdach elementu jak pilota! W dodatku trasy są krótkie na maksymalnie pięć minut, co także nie zadowoli sporą część graczy oczekujących wymagających wrażeń. Jednak to wszystko można interpretować bardzo dwojako, wszystko zależy od własnych oczekiwań. Fani symulacji powinni omijać ten tytuł szerokim łukiem, a reszta graczy z pewnością powinna pozostać tu na dłużej.

 

 

Sporym atutem akurat tej odsłony jest szeroki wachlarz dostępnych samochodów i także tras. Do odblokowania będziemy mieć prawie 80 wozów w 13-tu kategoriach. Począwszy od różnych roczników rajdówek w tym Mitsubishi Lancer czy Porsche 911, luksusowych samochodów pokroju BMW M2, terenowych bryk typu SUV jak Ford F-150, czy małych super autek mających po nawet 900 koni! Różnorodność wozów potrafi zachwycić, a samo wykonanie to kunszt dla naszych oczu i uszu. Wozy możemy kupować w dowolnej kolejności za zdobywane w grze pieniądze, które dostajemy za ukończenie celów misji jak np. zaliczenie wyścigu na podium.

 

Pojazdy odblokowuje się stosunkowo szybko - po kilkunastu godzinach powinniśmy mieć na koncie niemal wszystkie fury. Także mnogość lokacji w jakich przyjdzie nam się ścigać zachwyca. Skąpane słońcem Włochy czy Grecja, uboga Brazylia, zasypana śniegiem Norwegia, miejskie ulice Nowego Jorku, czy nawet same Chiny. Twórcy nie boją się rzucać nami po różnych częściach tego świata, co na ogół się sprawdza. Szkoda tylko, że niektóre mapy szybko się powtarzają, jak np. ściganie się po zamarzniętej tafli wody w Nowym Jorku, lecz oferowany pakiet i tak powinien zająć każdego na dobre godziny gry.

 

 

Jednak imprezowa otoczka nie mogłaby się odbyć bez pewnej spektakularności. O ile fajerwerki i tłumy wiwatujących gapiów mogą nie budzić większego wrażenia, to chociażby latający nad naszym dachem helikopter telewizyjny, czy nawet przelatujący samolot wojskowy to już nie lada popis. Całe szczęście twórcy nie przesadzili z afiszowaniem tego, w jak niesamowitych zawodach bierzemy udział. Z tego też powodu pierwsze skrzypce dotyczące zmian na drodze powodują oskryptowane warunki pogodowe. Pora dnia może zmienić się z południa, po zachód słońca, i kończąc tym samym na nocy. Podobnie deszcz, śnieg, zachmurzenie, czy burza może diametralnie zmniejszyć widoczność na drodze i powodować spory skok adrenaliny.

 

Muszę otwarcie powiedzieć, że jest to bardzo miłe urozmaicenie wyścigów, nawet jeśli budzi pewne politowanie, że tak wiele różnych zjawisk pogodowych może wydarzyć się w pięcio minutowym wyścigu. Ciekawym trybem jest także edytor poziomów, wraz ze społecznościową wyszukiwarką tras. Te niestety obejmują tylko arenę, lecz kreatywnym graczom już to wystarcza do tworzenia wielu ciekawych map rodem z „TrackMania”. Różne rodzaje podłoża, skocznie, pętle, czy nawet płonące okręgi. Tutaj można naprawdę się zabawić, a całość dopina bardzo wygodne obsługiwanie narzędzi i dostosowanie opcji. Edytor i spektakularność to miłe atuty gry.

 

 

Graficznie tytuł korzysta z silnika wykorzystanego chociażby w „OnRush”. Mamy więc do czynienia z naprawdę ładną produkcją, pełną detali jak osadzający się kurz na samochodach, czy smugi na przedniej szybie. Oczywiście także widoki prezentują się ślicznie, a bogata kolorystyka dobrze komponuje się z motywem hucznej imprezy. Dźwiękowo także tytuł gra i buczy na najwyższym poziomie. Silniki samochodów ze skutkiem przekonują, że mamy do czynienia z prawdziwymi maszynami. Dźwięki podłoża umożliwiają jasno nam dać do zrozumienia po czym jedziemy; podobnie zmiana pogody jest wyczuwalna, chociażby przez dźwięk pierwszych spadających na naszą szybę kropel deszczu. W skrócie - mistrzostwo.

 

Elektroniczna muzyka także jest przyzwoita, choć na tyle dobrze komponuje się z tłem, że nie zapada w pamięć, ale i nie irytuje. Technicznie całość działa przyzwoicie. Optymalizacja została wykonana porządnie, z czego twórcy mogli wycisnąć 120 FPS na Xbox Series X w trybie wydajności. Jednak na PC wcale nie jest gorzej. Tytuł ani razu mi nie wywalił, ponadto nie uświadczyłem żadnych błędów, a sztuczna inteligencja zachowuje się całkiem wiarygodnie. Szkoda tylko, że nie pokuszono się o polską wersję językową, jednak podstawa znajomości angielskiego w zupełności wystarczy. Cóż, całej reszcie nie mam za to nic do zarzucenia.

 

 

Podsumowując. DiRT 5 mimo pewnych zgrzytów to dobra gra. Na pewno dla sporej rzeszy fanów najnowsza produkcja Codemasters już samym pomysłem na siebie zostanie spisana na straty. Jeśli jednak oczekujecie po grze wideo prostu dobrej ścigałki, zbalansowanej pomiędzy realizmem i luźnym śmiganiem po szosie w lekko efekciarskim stylu, to jest to pozycja warta sprawdzenia.

 

 

ZALETY:

+ Przyjemny model jazdy
+ Różnorodność i mnogość lokacji oraz samochodów
+ Dynamiczne warunki pogodowe

+ Edytor własnych tras
+ Bardzo ładna oprawa graficzna i dźwiękowa

 

WADY:

- Fani podserii „Rally” nie mają tutaj czego szukać

- Uproszczony tryb fabularny

 

OCENA:  7/10

 

DiRT 5