⇑ Strona główna

Ze względu na pewne społeczne  upodobania, zdecydowałem się na umieszczenie pod każdą recenzją oceny w skali od 1 do 10. Zalecam jednak wywnioskować swoją ocenę na podstawie tekstu, lub z mojego podsumowania na końcu recenzji.

Skala ocen wygląda następująco:

1  - Opłakana

2  - Bardzo słaba

3  - Słaba

4  - Kiepska

5  - Średnia

6  - Niezła

7  - Dobra

8  - Bardzo dobra

9  - Świetna(dla gier AAA)

10- Wspaniała(dla gier AAA)

Zachęcam do zagłębienia się w lekturę. Miłego czytania ;)

Jak oceniam gry?

Recenzja TMNT Shredder's Revenge

Recenzja Battlefield 2042

TOP gier Split-screen

Recenzja Titanfall 2

To może Cię zainteresować:

• Intel Core-I7 4,0 GHz

• GTX 1050TI 4 GB

   Radeon R9 380 4 GB

• 16 GB RAM

• 14 GB HDD

Playism

FYQD Studio

11 listopada 2021

 

 

PC, PS4, PS5, XS/X

Strzelanka

Bright Memory Infinite

19 sierpnia 2022

Data pisania tekstu: 19 sierpnia 2022

Autor: Jakub "Rozbo" Tarchała

Kampania „Call of Duty” to utarty od lat schemat: akcja musi być szybka, założenia mało realistyczne, tło efekciarskie - no, w ogóle najlepiej by działo się dużo i epicko. Co prawda ostatnie części nadrabiają swoją schematyczność wysokim budżetem, jednak i tak recepta jest ta sama - duże studio wpakowuje miliony dolarów w produkt, który musi na siebie zarobić. Jednak jeden chińczyk zdołał pokazać, że próbkę „Call of Duty” może stworzyć zaledwie jedna osoba! Jest szybko, ładnie, epicko, oraz… krótko!

 

Bright Memory: Infinite to pierwsza pełna gra od jednoosobowego chińskiego programisty FYQD Studio. Mówiąc „pełna” mam na myśli, że tytuł już kiedyś wyszedł pod nazwą „Bright Memory” w ramach wczesnego dostępu. Produkt jednak odniósł niespodziewany sukces, dlatego twórca postanowił zresetować projekt, a następnie dopracować tytuł o zupełnie nowe tło wydarzeń i rozbudowaną mechanikę. Dostajemy dzięki temu całkiem ciekawe połączenie strzelanki oraz gry zręcznościowej - mamy tutaj broń palną, ale także i miecze oraz cyberwszczepy. Brzmi to wszystko całkiem ciekawie, jednak jak wyszło?

 

Zabawa ogranicza się tylko do kampanii fabularnej dla pojedynczego gracza, w której to opowieść spisuje się prosto. Mamy rok 2036. Na świecie w nieznanych okolicznościach pojawiła się dziwna czarna dziura, z której wychodzą najróżniejsze potwory. Całemu zjawisku postanawia przyjrzeć się bliżej nasza agentka Shelia z grupy SRO („Super Natural Research Organization”). Sprawa jest jednak poważna, bo od rozwiązania tego zjawiska, zależą przyszłe losy całego świata. Oczywiście w pewnym momencie pojawia się „ten zły”, który przez swoją próżność oraz kompleksy, chce zapanować nad całym światem. O celach gry dowiadujemy się od naszego dyrektora Chen, który poprzez rozmowy przy użyciu radia, buduje motywacje naszej bohaterki do przemierzania kolejnych zamkniętych lokacji. Cała opowieść jest do bólu sztampowa, a do tego zasuwa w ekspresowym tempie, więc właściwie mogło by jej nie być. Podobnie bohaterowie - są płytcy, brakuje im nieoczywistej motywacji, oraz są zwyczajnie nudni. Fabuła oraz bohaterowie nie są mocnymi stronami tej produkcji.

 

 

Mechanika gry to jednak inna para kaloszy. Bez ogródek powiem, że jest ona bardzo przyjemna. Tempu akcji bliżej jest do serii „Titanfall” - mamy szybkie uniki, bieganie po ścianach, podwójne skoki i tak dalej. Rozgrywka jednak przypomina także nieco „Warframe”, bo znajdziemy tutaj zarówno ciachanie mieczem, jak i efektowną walkę w powietrzu w stylu ninja. I muszę przyznać, że jest to naprawdę przyjemne połączenie! Zabawa niewiele ma wspólnego z realizmem. Strzelanie jest bardzo responsywne oraz satysfakcjonujące. Do tego sterowanie jest wystarczająco rozbudowane, aby zarówno w efekciarski, jak i w efektowny sposób zabijać dziesiątki wrogów na swojej drodze. Wciągająca mechanika gry to największa zaleta tej produkcji.

 

Rozgrywka ma typowo korytarzową strukturę. Przez całą grę idziemy do przodu, od czasu do czasu możemy gdzieniegdzie znaleźć amunicje lub totemy (o tym zaraz), oraz zabijamy na naszej drodze pełno niemilców. Twórca jednak postanowił urozmaicić rozgrywkę, co jakby nie patrzeć, jest miłą odmianą. Nasze moce lub miecz możemy ulepszać w postaci prostego drzewka rozwoju, za punkty z poukrywanych na mapie totemów. Ponadto tytuł czasami daje nieco odsapnąć od zwykłego strzelania i ciachania mieczem. Raz będziemy mogli się skradać i zabijać oponentów po cichu tasakiem, a innym razem weźmiemy udział w widowiskowym pościgu przy użyciu naszego agenckiego wozu. Do tego oprócz walki z agentami złego pyszałka oraz z potworami z piekła rodem, parę razy przyjdzie nam się zmierzyć z bossami! Z reguły są to większe oraz mocniejsze maszkary ze specjalnymi ciosami, jednak całość mocno na tym zyskuje. Bossowie zawsze mają pokaźny pasek zdrowia, co także powoduje, że walka z nimi nie należy do łatwych. Cała gra łatwo się przez to nie nudzi, co oczywiście działa mocno na plus.

 

 

Zrobienie gry na miarę tytułu ze średniej półki w pojedynkę, zawsze musi mieć jakieś mankament. Bright Memory: Infinite cierpi na dwa takie problemy. Idźmy jednak po kolei. Pierwsza skaza to czas gry oraz zawartość tytuły. Produkt posiada tylko kampanię dla pojedynczego gracza na ok. 1:30 - 2 godzin gry! Tak, jest to gra na jeden krótki wieczór. Nie znajdziemy tutaj wyzwań, „new game plus”, trybu współpracy, lub rozgrywki wieloosobowej. Wchodzimy do tej maksymalnie dwu godzinnej kolejki górskiej, w której akcja dzieje się tak szybko, że napisy końcowe zostawiają pewien niedosyt. Tytuł co prawda nie kosztuje dużo, bo tylko 20$ w dniu premiery, i też wiadomo -  zawsze to fajnie, że gra nie jest rozwodniona na siłę. Jednak jest to bardzo szybkie przeżycie, które aż mnie dziwi, że komuś chciało się projektować tak fajną mechanikę grą na tak krótki tytuł! Osobiście traktuję to jako zawód.

 

Drugim problemem są lokacje, a w zasadzie jedna lokacja. Jeżeli lubicie azjatyckie wzniesienia, lasy, pola uprawne czy domy, to będziecie tutaj zachwyceni. Jeżeli nie, to cóż, ale jest to jedyna lokacja prezentowana przez całą grę! Praktycznie cały czas można mieć wrażenie deja vu, kiedy po raz nie wiem który, mijamy te same dekoracje i asety. Daje to wrażenie ogrywania bardzo długiej misji, co mnie od połowy gry trochę zmęczyło. Także wycięta zawartość wywołuje mały niesmak. Jakby to jeszcze była dodatkowa misja lub tryb, to bym na to machnął ręką. Jednak płatne dodatki ograniczają się tylko do ubrań, które są ponadto w moim zdaniu zbędne. Sexi strój uczennicy lub bikini? Domyślny strój w grze jest zwyczajny, a reszta budzi wrażenie, jakoby twórca ze swoim produktem się najzwyczajniej w świecie sprzedał. Jedni to pominą, inni mogą mieć podobne zdanie. Ja raczej nie chcę niepotrzebnej i wyciętej zawartości w grze, więc traktuję to jako małą wadę.

 

 

Pod względem graficznym tytuł wykorzystuje technologię Unreal Engine 4, przez co efekt końcowy jest naprawdę dobry. Tytuł wręcz z dumą prezentuje na każdym kroku swoje pierwszorzędne tekstury, szczegółowe otoczenie, widowiskowe efekty końcowe, oraz grę światłem i cieniem. Do tego lokacje są tak ładnie zaprojektowane tak, że praktycznie co chwila chciało by się zrobić zrzut ekranu na tapetę. I co prawda z bliska modele postaci wyglądają o parę lat za staro. Ponadto przez całą grę pada ten cholerny deszcz, który z czasem męczy, a jest tu chyba tylko po to, aby całość wyglądała ładniej. Jednak w ogólnym rozrachunku pod względem graficznym jest naprawdę dobrze.

 

Udźwiękowienie jest w porządku - ani nie razi, ani nie pociąga. Muzyka dobrze wpasowuje się w tło wydarzeń i tylko szkoda, że jest jej tak mało. Technicznie tytuł wypada przyzwoicie. Optymalizacja jest porządnie zrobiona, przez co nawet starsze konfiguracje powinny chcieć współpracować z tym tytułem. Podczas samej zabawy nie uświadczyłem żadnych rażących błędów. Co prawa sztuczna inteligencja tutaj (prawie) nie istnieje, a ragdoll mógłby być ciut lepszy. Bądź co bądź jest jednak w porządku.

 

 

Podsumowując. Bright Memory: Infinite to fajne doświadczenie na błyskawiczny wieczór, jeżeli chcemy zagrać w coś nowego, i nie zależy nam na dobrej fabule. Tytuł powinien brzmieć: „Szybka jatka bez trzymanki” z podpisem „Titanfall and Warframe experience” - jeżeli takie podsumowanie Was przyciąga, to myślę, że warto dać tej grze szanse.

 

 

ZALETY:

+ Wciągająca rozgrywka
+ Przepiękna oprawa graficzna
+ Próby urozmaicenia zabawy
+ Fajne doświadczenie na jeden raz…

 

WADY:

- …które jest krótkie, oraz pozbawione dodatkowej treści

- Wycinanie zawartości na dodatki

- Kiepska fabuła i bohaterowie

- Monotonne lokacje

 

OCENA:  6/10

 

Bright Memory Infinite

Bright Memory Infinite